Krono-Plast Włókniarz Częstochowa pożegnał się z PGE Ekstraligą, ale przy Olsztyńskiej nie zamierzają długo rozpamiętywać nieudanego sezonu. Klub już buduje drużynę na 2027 rok, która ma rywalizować w Metalkas 2. Ekstralidze i – patrząc na pojawiające się nazwiska – może od razu mierzyć wysoko.
Pierwszym dużym ruchem jest powrót Nicolaia Klindta. Włókniarz oficjalnie poinformował, że uzgodnił z Duńczykiem szczegóły współpracy i podczas najbliższego okna transferowego nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, aby podpisał kontrakt na sezon 2027. Klindt zna już Częstochowę – reprezentował biało-zielone barwy w sezonie 2016.
– Nicolai ma za sobą sezon, w którym udowodnił swoją wartość sportową. To profesjonalista w każdym calu i bardzo dobry człowiek, a do tego zawodnik, który ma przed sobą kolejne duże cele i ambicje – podkreśla Jakub Michalski, prezes Krono-Plast Włókniarza Częstochowa.
Klindt ma za sobą znakomity sezon w barwach ROW-u Rybnik. Duńczyk zakończył rozgrywki ze średnią 2,263 punktu na bieg, co dało mu szóste miejsce wśród najskuteczniejszych żużlowców Metalkas 2. Ekstraligi. W 11 spotkaniach zdobył 120 punktów i 9 bonusów, aż 27 razy mijając linię mety na pierwszej pozycji
Klindt: Częstochowski tor zawsze był jednym z moich ulubionych
Sam Nicolai Klindt nie ukrywa radości z powrotu do Częstochowy. Duńczyk opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym wyjaśnił, dlaczego zdecydował się ponownie związać z Włókniarzem.
– Bardzo się cieszę, że mogę to wreszcie ogłosić! To miejsce, w którym doskonale znam ludzi związanych z klubem, a także trenera Patricka Hansena. Częstochowski tor zawsze był jednym z moich ulubionych, co widać po moich wcześniejszych wynikach. Liczę na kolejne świetne występy w przyszłym sezonie – przyznał Nicolai Klindt.
Duńczyk podkreślił również, że cieszy go perspektywa rozpoczęcia rozgrywek w Polsce od samego początku sezonu.
– Jestem bardzo podekscytowany możliwością dołączenia do tak profesjonalnego klubu i tym, że po raz pierwszy od 2024 roku będę ścigał się w Polsce już od początku sezonu. Chciałbym podziękować Krystianowi i agencji Plech Sport Agency za pomoc w doprowadzeniu tego transferu do skutku. Przez ostatnie kilka lat Krystian bardzo mi pomagał, za co jestem mu ogromnie wdzięczny – dodał zawodnik.
Powrót do Częstochowy ma dla Klindta również wymiar sentymentalny. To właśnie na częstochowskim torze w 2007 roku, a więc niemal 20 lat temu, Duńczyk wywalczył tytuł indywidualnego mistrza Europy juniorów do lat 19. W sezonie 2016 reprezentował już barwy Włókniarza. Teraz wraca z nadzieją na kolejne sukcesy i pomoc częstochowskiej drużynie w odbudowie jej pozycji po spadku z PGE Ekstraligi.
Tungate zostaje. Miśkowiak również blisko pozostania
Jednym z fundamentów zespołu ma pozostać Rohan Tungate. Australijczyk już w sierpniu został oficjalnie potwierdzony przez klub na kolejny sezon. W 2027 roku będzie dodatkowo stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix.
Wszystko wskazuje również na pozostanie kapitana Jakuba Miśkowiaka. 25-latek w sezonie 2026 wrócił do Częstochowy i został jednogłośnie wybrany kapitanem zespołu. Menedżer Patrick Hansen po zakończeniu rozgrywek mówił, że Miśkowiak zadeklarował chęć pozostania w klubie. Oficjalnego potwierdzenia umowy na sezon 2027 klub jednak jeszcze nie opublikował.
Jason Doyle znów w Częstochowie?
Największe emocje budzi jednak nazwisko Jasona Doyle’a. W żużlowym środowisku coraz częściej mówi się o możliwym powrocie mistrza świata z 2017 roku do Włókniarza.
Australijczyk występuje obecnie w Cellfast Wilkach Krosno, ale według medialnych informacji rozważa zmianę klubu. Włókniarz ma być jednym z najpoważniejszych kierunków, a część serwisów żużlowych wskazuje wręcz Doyle’a jako element budowanego składu częstochowian na sezon 2027. Na oficjalne potwierdzenie trzeba jednak jeszcze poczekać.
Gdyby transfer doszedł do skutku, dla Doyle’a byłoby to kolejne podejście do jazdy z lwem na piersi, a dla Włókniarza ogromne wzmocnienie na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi.
Na razie nie wszystkie elementy tej układanki zostały oficjalnie potwierdzone. Jedno jest jednak jasne – po spadku z PGE Ekstraligi w Częstochowie nie zamierzają budować zespołu wyłącznie „na przeczekanie”. Jeśli najgłośniejsze doniesienia transferowe się potwierdzą, Włókniarz może rozpocząć sezon 2027 jako jeden z głównych kandydatów do walki o szybki powrót do elity.
Foto: Nicolai Klindt / FB


